Ciepłe bułeczki
sobota, lutego 01, 2014
Dzisiaj obudziłam się około 9. Zjadłam śniadanie, ubrałam się i pojechaliśmy na małe zakupy. Przy okazji załatwiłyśmy coś z mamą. Odwiedziliśmy kilka sklepów i mama kupiła mi w kwiaciarni nowego przyjaciela do pokoju. Hiacyntowi nie będzie smutno. Mam nadzieję, że trochę u mnie pożyją.
Niestety wyleciało mi z głowy jak się nazywa, ale to nie istotne. Jest bardzo ładny! Po powrocie do domu zrobiłam zdjęcia rzeczy, które możecie zobaczyć w poprzednim poście. Pomogłam trochę mamie i zjadłam pyszny obiad. Jutro, w sumie to dzisiaj już wyjeżdżam, więc musiałam się w końcu wziąć za pakowanie, a naprawdę nie lubię tego robić i zajęło mi to trochę czasu.
Mama chciała upiec chleb, ale niestety nie było wszystkich potrzebnych składników w domu. Ja byłam akurat umówiona z Agą, więc stwierdziłam, że kupię od razu to co jest potrzebne. Poszłyśmy do kilku sklepów. Kupiłam sobie przesłodkie kapcioszki. Nie mam zdjęcia, ale na pewno pokaże je wam w którymś z następnych postów. Kiedy znalazłyśmy już wszystko na dworze zrobiło się już ciemno i zimno. Stwierdziłyśmy, że i tak nie mamy co robić i poszłyśmy do domu. Po drodze patrzyłam na piękny Księżyc, który wyglądał jakby było zaćmienie, ale nie znam się za bardzo na tym. Rozłożyłam statyw zmieniłam obiektyw na 55-200 i udało mi się zrobić kilka zdjęć, ale wyszły rozmazane. Nie umiem robić zdjęć jak jest ciemno na dworze..
Mama zapaliła wszystkie świeczki do góry w domu i na dworze na schodach w lampionach.
Uwielbiam ten klimat
Byłam mega głodna! Zrobiłam sobie jogurt z musli i kiwi.
Wolałam zjeść coś małego i poczekać na.. no właśnie początkowo miał to być chleb. W końcu zrobiłyśmy z ciasta na chleb z mamą i z Oliwią małe pyszne bułeczki! Przepis mama znalazła na genialnej stronie www.mojewypieki.com .
Podczas pieczenia pięknie pachniało! Po wyciągnięciu z piekarnika nawet nie czekaliśmy, aż do końca ostygną. Jedliśmy cieplutkie. Były naprawdę cudowne! Polecam!
Rano wyjeżdżam, ale biorę ze sobą laptopa, więc będę się tutaj pojawiać w ciągu tych 5 dni. Może nie codziennie, ale będę! Uciekam już spać, bo jestem strasznie zmęczona, jeszcze rano muszę dopakować resztę rzeczy. Jeej już się nie mogę doczekać! Dobranoc!
9 komentarze
Właśnie w nocy najgorzej się fotografuje. Ładne zdjęcia wypieków :)
OdpowiedzUsuńNiestety, dzięki ;)
UsuńAle pyszności ! *.* Obserwuję !
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie, a jeśli Ci się spodoba to zaobserwuj :)
Buziaki :**
karolina-bourgerek.blogspot.com
Na pewno wpadnę ;)
UsuńZostałaś nominowana w Liebster Award :) na moim blogu znajdziesz zasady. Jeśli nie bawisz się w takie coś to przepraszam :)
OdpowiedzUsuń[street-of-broken-dreams]
mmm. bułeczki były przepyszne! :)
OdpowiedzUsuńyhmm ;3
UsuńDziękuje, zaraz zobaczę :) Właśnie Janoski są cudowne, jeszcze te air maxy mnie kuszą do zakupu, ale chyba by mnie mama z domu za nie wyrzuciła xD
OdpowiedzUsuńDziękuje, na pewno wpadnę ;)
OdpowiedzUsuń