Witajcie w ten cudowny słoneczny poniedziałek! Jak Wam minął ten cieplutki weekend? Wypoczywaliście nad jeziorkiem, czy spędziliście go pracując i myśląc o wymarzonych wakacjach? Mam nadzieje, że miło minęły Wam te piękne słoneczne dni. Ja z moim chłopakiem piątek i sobotę spędziliśmy na malowaniu pokoju, a w niedziele wybraliśmy się do mojej babci. Nie zabrakło kąpieli w jeziorze i wylegiwania się w cieniu na leżaku popijając zimną lemoniadę. Weekend jak zawsze minął szybko i trzeba wziąć się do pracy. my aktualnie jesteśmy w drodze do ikei po dodatki do nowego pokoju, a Was zostawiam z kolejną letnią stylizacją znad morza.
Kombinezony to jeden z moich ulubionych elementów letniej garderoby. Tym razem zwykły, dresowy w kolorze przybrudzonej oliwki. Z tego rodzaju mam jeszcze czarny, który noszę już od ponad roku i jestem z niego na prawdę zadowolona, dlatego kiedy zobaczyłam ten kolor na przecenie w h&m nie mogłam przejść obojętnie. Do niego dobrałam amarantowe laczki z deezee, które zobaczycie jeszcze nie raz w moich outfitach, ponieważ bardzo je polubiłam. Amarantowe usta i pompon przy torebce, oraz bransoletki w odcieniach oliwki i amarantu.
Witajcie! Od razu po powrocie znad morza przychodzę do Was z nowym postem. Nie chce tracić czasu, ponieważ mam mnóstwo zdjęć, które na pewno zapełnią kilka kolejnych postów. Nie będą one takie jak posty z wyjazdu do Chorwacji. Tym razem będzie przewaga stylizacji, a dopiero w ostatnim poście opowiem Wam coś więcej o tych wakacjach. Zapraszam do śledzenia na bieżąco!
W tym roku o wiele lepiej czuję się w luźnych letnich outfitach. Zwiewna koszula i luźne szorty to moje ulubione zestawienie. Do tego wiązane sandałki i torebka z frędzlami.
Z biżuterii jak zwykle mam na sobie zegarek, który stał się nieodłącznym elementem każdego outfitu. Bransoletki i choker zrobione przeze mnie.
W upalne dni lubię postawić na wygodę i luz.
Witajcie! Ostatnie phone photos dodałam na bloga w styczniu, dlatego stwierdziłam ze właśnie w tej formie zrobie podsumowanie wyjazdu do Chorwacji. Na telefonie mam zdecydowanie więcej zdjęć na których jestem ja. Zdjęcia są z całego wyjazdu, ale różnią się od tych z poprzednich postów. Nie zawsze w tym samym miejscu robiłam zdjęcia aparatem i telefonem. Zapraszam do ostatniego już posta z Chorwacji.
Wyjazd z Kościana. / Wschód słońca, który mogliśmy podziwiać stojąc w korku przed wjazdem do Chorwacji. / Bramki na granicy Chorwacji. / Witaj Chorwacjo!
Pierwsze piękne widoki.
Ulica na której znajdował się dom, w którym spaliśmy. Wszystko ma tam swój urokliwy klimat. Codziennie idąc wąskim chodniczkiem do sklepu lub na plaże podziwiałam jasne domy z kolorowymi okiennicami, cudowne kolorowe kwiaty i góry w tle.
i ta roślinność!
Plaża, na którą codziennie chodziliśmy.
Wieczorny spacer po Trogirze.
Na takie słońce obowiązkowe są kapelusze!
Kwiaty, które rosły na naszym tarasie. / Wyspa, na której podczas rejsu zatrzymaliśmy się na obiedzie.
Codziennie jedliśmy pizze, która w Chorwacji jest przepyszna! Nie zabrakło również typowych chorwackich przysmaków i owoców morza!
Błękitna laguna, zakochałam się!
Powyżej Trogir i słoneczko, które dopiero co wyszło po padającym deszczu.
Codziennie w drodze na plaże towarzyszył mi mój flaming i oczywiście te wspaniałe widoki!
Oprócz flaminga mieliśmy również dwa pączusie! / Opalanko. / Czas się ochłodzić!
Widok z knajpki przy plaży, w której codziennie jedliśmy pyszną pizze. Właśnie w tym miejscu była ona najlepsza!
Jedna z moich stylizacji na takie upalne dni.
Palmy, palmy, palmy! Kocham je!
Nasze dmuchane koła sprawdziły się idealnie!
Nie mogłam przestać podziwiać i robić zdjęć tym kwiatom!
Muszę się przyznać, że bardzo tęsknie za Chorwacją. Za tymi długimi gorącymi dniami i nocami. Za tymi zapachami. Widokami. Wygrzewaniem się na prażącym słońcu, smakiem pizzy, oliwek i arbuza! Nigdy wcześniej nie jadłam tak pysznego arbuza! Tęsknie za wszystkim. Uważam, że tylu godzinna podróż autem jest tego warta. Każdy spędzony tam dzień wspominam z uśmiechem na ustach i najchętniej wsiadłabym w samochód i wróciła.. ale muszę czekać. Być może jeszcze tylko rok i znów tam będę. To były cudowne wakacje i bardzo chętnie powtórzę je jeszcze raz! Żegnaj piękna Chorwacjo!